piątek, 15 kwietnia 2011

Tu.

Tu przepadłam. Margo. Tu.
W mojej szarej codzienności.
Coraz częściej miewam pierońskie weekendowe bóle głowy (mam nadzieję, że li tylko migrenowe).  Czasu na lekarza oczywiście - brak.
W pracy mieli się i mieli  - zobaczymy wkrótce co będzie się dało upiec z tej mąki. Na dodatek klęska urodzaju. Brzmi idiotycznie -  wiem. Mówią, ze co nas nie zabije to nas wzmocni. Uciekliśmy kryzysowi na milimetr paznokcia... ale teraz dobić nas mogą  nieprzyzwoicie wysokie odszkodowania za nieterminowe dostawy.
Zimno za oknem. W domu głodno (to akurat na własne życzenie, by nie zaprzepaścić efektów 7 dniowego katowania się zupką kapuścianą).
I natchnienia i czasu brak na pisanie... Do Was to jeszcze czasem zaglądnę,  choć komentarza nie zostawię.
Mam nadzieję, że jak już zaczną się wakacje, to... 
No...

Pozdrawiam Was Wszystkich bardzo ciepło:)))

p.s.
Zerknęłam właśnie na opis gg Natki. "pracowita, ale lubi poleżeć ... do wakacji 69 dni"
To już całkiem z górki:)))

8 komentarzy:

  1. O, jesteś! To życzę wakacji!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak tylko w szarej, to gut, zawsze można się kolorować ubrać. I byle do wakacji miła :) Zabieram się do mojej szarej. Ciao!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ido kochana jak miło "Cię poczytać"
    Tylko nie wiem czy ze zrozumieniem ( patrz dieta kapuściana)
    Do wakacji 67 dni!!
    Natka

    OdpowiedzUsuń
  4. :))Całkowicie rozumiem. Żyję w przelocie i z utęsknieniem patrzę w kalendarz, a życie leci w drugą stronę i mija mnie na autostradzie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Skąd ja znam ten stan... Jeszcze troszkę i nam również przyjdzie wypoczywać trzymając drinki z palemką :) Jeszcze trochę...

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko jak Cię strasznie dawno nie było! Czasami tak bywa, że real pochłania bez reszty, damy radę do tych wakacji, ja też już ledwo dycham! Ciepełka dużo!

    OdpowiedzUsuń
  7. ;) hej kochana ;) mnie też długo nie było... trzymam kciuki za Ciebie i Twój powrót!

    OdpowiedzUsuń