niedziela, 17 lipca 2011

Szczyt Idyidyjotyzmu?



Stać przed drzwiami własnego eM i  naciskać przycisk pilota alarmu samochodowego, wkurzając się przy tym na maksa, że drzwi nie chcą się otworzyć.
ha!
ha! ha!
ha! ha! ha!
(no ryczeć przecież nie będę!)

13 komentarzy:

  1. No popatrz, a ja ostatnio usiłowałam swoją komórką ściszyć radio i całkiem długo nie mogłam się połapać czemu to nie skutkuje.
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ;) wróciłaś w końcu?? :) Czy tak tylko na chwilę, żeby wątrobę oczyścić? :P

    OdpowiedzUsuń
  3. To szczyt roztargnienia raczej. A roztargnienie cechą ludzi wielkich!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. To i tak lepiej niż wpakować się do cudzego mieszkania:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobre. Naprawdę dobre. Każdy ma na koncie takie występy. Ja na przykład wzywałam ślusarza, który dokonał do mnie do mieszkania włamania, gdyż zgubiłam ostatni komplet kluczy. Klucze znalazły się na dnie torby...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja notorycznie probuje otworzyc drzwi mieszkania kluczem od drzwi zakladu, albo odwrotnie. Sa bardzo podobne, wiec to chyba jeszcze nie skleroza;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Grunt to pozytywne zakręcenie

    OdpowiedzUsuń
  8. A poza tym świetny tytuł z grą słów :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Anabell, tak sobie myślę, że gdybym pilotem od telewizora usiłowała te drzwi otworzyć byloby jeszcze gorzej:))))

    Mi, - nie wiem. Czas ciągle goni mnie:).

    Nivejko, Ty to potrafisz podnieść na duchu!. Dzięki:).

    Pieprzniczko, do cudzego mieszkania mówisz? Też nieźle:). Ale do cudzego auta mi się zdarzyło...:)

    Scenki, czasem trzeba zapłacić za młodzieńcze roztrzepania...

    Stardust jaka tam skleroza - dwa klucze, to prawie jak dwie krople wody... więc... śpij spokojnie:).

    Gosiu, racja - jak inaczej udałoby nam się przetrwać w tym kraju??

    OdpowiedzUsuń
  10. hehe, zdarza się :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. hehe, znam to z autopsji, nie ma prądu, nie ma nic :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie tez pewnie by sie zdarzylo :]

    OdpowiedzUsuń