A raczej dziecięcą bezmyślność, nieroztropność, nieprzewidywalność... i tak dalej.. i tym podobne...
Ale cóż się takiego stało?
Mam wakacje - mam. Miały być na sportowo? - Miały. Zaczęłam je więc od wyrżnięcia na rowerze.
Zachciało mi się dzisiaj sprawdzić moją orientację w terenie i przekonać się, czy potrafię sama, bez niczyjej pomocy - dotrzeć na Sosnową 4.
Nie dość, że ciężko mi się pedałowało, gdyż godzinkę wcześniej przepłynęłam jak nic z 1000 metrów, to potem na dodatek parking "Pod dębem" okazał się pusty... Mieszkańców Sosnowej 4 niet.
Dumna i blada jednak , że dotarłam do celu - zostawiłam kilka śladów swojej bytności na podjeździe i ruszyłam w drogę powrotną.
Nagle zachciało mi się ułatwić ruch kierowcom pojazdów samochodowych i wjechać na chodnik. Kąt najazdu mniejszy niż 30stopni. Doskonale wiedziałam, czym to się skończy. Rozsądek wrzeszczał: "puknij się w czółko", a dzieckowemnie wołało "dawaj! dawaj!".
Upadek był nader efektowny.
A ponieważ uwielbiam moją Julietkę nade wszystko nie wyobrażałam sobie dzisiaj, bym mogła ją rzucić na pastwę płytek chodnikowych. Lecąc więc na łeb i na szyję mocno ściskałam kierownicę. Wpierw zaasekurowałam wywrotkę kolanem (dzięki Bogu zdecydowałam się na dżinsowe rybaczki), potem łokciem (gruboskórny też dał radę) ostatecznie (czego absolutnie nie przewidywałam) przeciągnęłam prawą kością policzkową po betonie (zamaskowanie otarcia będzie wymagało pracy) i rozwaliłam bardzo konkretnie nie wiedząc akurat czemu lewy kciuk. Wypiwszy nieco swojej krwi, bo lało się z palucha jak ze świeżo zarżniętej świni, wstąpiłam po drodze do apteki. Pani podała nasączone alkoholem gaziki i plasterek. Co do zastosowania plasterka nie miałam żadnej wątpliwości - jednak przy gaziku przeszło mi przez myśl: znieczulać wewnętrznie, czy odkażać? Jako że do domu daleko, a ponoć i za jazdę na rowerze pod wpływem prawo jazdy stracić można - zastosowałam zewnętrznie.
Morał vel wniosek:
Gdyby tak Ida kask na głowie miała buźki by nie poharatała. :D.
Życie jest jak pudełko czekoladek - uwielbiam mleczne, a raz po raz trafiam na gorzkie...
poniedziałek, 30 lipca 2012
piątek, 27 lipca 2012
1 382 400 sekund
Bez obowiązków. Tylko dla mnie.
Przez najbliższych jedenmiliontrzystaosiemdziesiątdwatysiąceczterysta sekund MOGĘ a nie MUSZĘ wstawać o 5 rano. Yuppi!
Przed momentem wyłączyłam wszystkie alarmy ustawione na tę niehumanitarną godzinę.
Czas, w którym (gdyby nie ograniczenia finansowe) mogłabym robić prawie wszystko, co bym tylko chciała.
W pierwszy sierpniowy weekend planuję nieplanowany wypad do nad morze...
Pierwszy raz - w ciemno. Liczę po cichu na dużą ilość szyldów z napisem "Zimmer frei!" Pogoda ponoć ma być rewelacyjna (ale ciii...)
Nie wiem.
Zdjęcie stąd
Przez najbliższych jedenmiliontrzystaosiemdziesiątdwatysiąceczterysta sekund MOGĘ a nie MUSZĘ wstawać o 5 rano. Yuppi!
Przed momentem wyłączyłam wszystkie alarmy ustawione na tę niehumanitarną godzinę.
Czas, w którym (gdyby nie ograniczenia finansowe) mogłabym robić prawie wszystko, co bym tylko chciała.
A co zrobię?
Pierwszy raz - w ciemno. Liczę po cichu na dużą ilość szyldów z napisem "Zimmer frei!" Pogoda ponoć ma być rewelacyjna (ale ciii...)
Czy się jednak odważę?
Nie wiem.
Póki co cieszę się każdą wolną sekundą i delektuję myślą o każdej następnej :-)
Zdjęcie stąd
czwartek, 26 lipca 2012
Ja - Kobieta
- Nie czytam żadnych instrukcji. Wciskam guziki, aż zadziała.
- Nie potrzebuje alkoholu, żeby narobić sobie obciachu. I bez alkoholu daję radę.
- Nie jestem rozkapryszona, tylko "emocjonalnie elastyczna".
- Najpiękniejsze słowa świata. "Idę na zakupy"
- Nie mam żadnych dziwactw. To są "special effects"
- Kobiety powinny wyglądać jak kobiety, a nie wytapetowane kości.
- Przebaczyć i zapomnieć? Ani nie jestem Jezusem, ani nie mam Alzheimera.
- My kobiety jesteśmy aniołami, a gdy się nam podetnie skrzydła, lecimy dalej - na miotle. Bo w końcu jesteśmy elastyczne.
- To nie jest żaden tłuszcz. To "erotyczna powierzchnia użytkowa".
- Gdy Bóg stworzył mężczyznę, obiecał, że idealnego faceta będzie można spotkać na każdym rogu.... a potem uczynił ziemię okrągłą.
- Na moim nagrobku niech będzie napis: "Co się głupio gapisz? Też bym wolała leżeć teraz na plaży!"
Tak, tak ...my kobiety jesteśmy bowiem jedyne w swoim rodzaju...
Powyższy tekst znalazłam dzisiaj w mojej skrzynce mailowej.
Poproszono mnie o przesłanie go dalej, bo jeśli tego nie zrobię to: ... jak zwykle nic się nie wydarzy, ale może przynajmniej kogoś rozśmieszę. :-D. .
*Zdjęcie stąd
środa, 25 lipca 2012
Diagnoza - defragmentacja, reinstalacja (oby nie kasacja)
Dzięki Waszym komentarzom pod ostatnim postem wiem już gdzie tkwi problem. Niestety po mojej stronie monitorka.
U Was (z małymi wyjątkami) wszystko hula jak na wyspach HulaGula czy JakImTam.
Mojemu laptopowi przyda się gruntowne albo jeszcze bardziej niż gruntowne oczyszczanie. Odkurzę go w najbliższym czasie ze wszystkiego, a ponieważ nie należę do gatunku "chomikujących" chętnie wyrzucę każdy jeden zbędny plik czy pliczek.
Tylko......
Jak rozpoznać pliki zbędne, od tych, które wyglądają na zbędne, a po usunięciu których okazuje się , że tak naprawdę były niezbędne?
Zdjęcie stąd
poniedziałek, 23 lipca 2012
Jasny gwint...,
.... cholera, szlag ... wrrrrr... Mogę ostatecznie jeszcze w porywach potupać nogami ze złości... (włosy przestałam dawno wyrywać - już niewiele zostało). .
Od jakiegoś czasu nie potrafię się dogadać z bloggerem.
Stronka z blogiem ładuje mi się masakrycznie powoli..... a zanim otworzy się do edycji okienko komentarza "odpowiedz"... zanim się wczyta cała lista obserwowanych blogów... to mogę sobie spokojnie drzemkę poobiednią, przedpołudniową czy nocną urządzić - i wierzcie, wcale nie taką krótką....
Macie podobne problemy z bloggerem?
Czy raczej to ja mam problem z moim komputerem?
*Zdjęcie stąd.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

