poniedziałek, 7 czerwca 2010

Na dobry początek tygodnia.






Dzisiejsze ziarnka:
:) słońce
:) uśmiech o poranku
:) dobrze jest


*Zdjęcie z sieci.

niedziela, 6 czerwca 2010

Malowanie

O poranku takim jak dziś marzy się wyjść przed dom. Usiąść na werandzie w pięknym rattanowym fotelu z filiżanką pachnącej gorącej kawy,  i chłonąc chwilę.
Kiedy domek z werandą pozostaje nadal w sferze marzeń... otulona w szlafrok koloru moich pelargonii, z kubkiem kawy siadam na moim małym balkonie... i cieszę się mimo, że kilka dni temu zdołowana byłam brakiem perspektyw na lepsze jutro...
Lepsze w tym wypadku znaczy większe. Chodzi o mieszkanie. Natka wkrótce wyprowadza się na wieś. Do ślicznego domku z tarasem i oknami, które znając Ją, latem tonąć będą w kwiatach...
I sprzedaje swoje obecne mieszkanie... Powiem, że miałam na nie chrapkę. Piękne, zadbane  trzy pokoje.A na tym trzecim najbardziej mi zależy... moja osobista sypialnia-gabinecik.... z łóżkiem, którego składać nie trzeba...z wygodnym biurkiem, dużym oknem i szafą, w której jest miejsce na wszystko....  pomarzyłam,skorzystałam z wszystkich możliwych kalkulatorów kredytowych, dostępnych w internecie,  przeliczyłam, podzieliłam, pomnożyłam... i .. wpadłam w dół... bo gdyby nawet któryś bank uznał mnie za wiarygodną (prowadzącym gospodarstwa domowe w pojedynkę rzuca sie ogromne  kłody pod nogi), choćbym stawała na głowie, nie ma szans, by udało mi się jednocześnie płacić kredyt, bieżące rachunki, kształcić Pierworodnego i nie przymierać głodem...
W boju z kolorowymi marzeniami po raz kolejny wygrywa  szara rzeczywistość.
Biorę farby i grubą warstwą nakładam na szarzyznę dnia powszedniego...
Wiem, wiem... Warstwa koloru  kiedyś  popęka i odpadnie, a ja znów popikuję w dół..., ale póki co... z zapałem maluję i z uśmiechniętą duszą powtarzam słowa piosenki z Kabaretu Olgi Lipińskiej:
"Ciesz się z tego co masz, albo przynajmniej śmiej,
 po co walić głową w mur, po co pić, wąchać klej(...)"


(tu miał być klip, ale niestety nie udało mi się znaleźć  w sieci - tak jak  zdjęcie)


Dzisiejsze ziarnka:
:) życia kolory
:) naturalna produkcja witaminy D
:) to co mam

sobota, 5 czerwca 2010

Więcej słońca

...za wiele było chmur (...) teraz mi się marzy najprawdziwszy cud.
Sezon wygrzewania oficjalnie uważam za otwarty!
Kostium kąpielowy ujrzał w końcu światło dzienne.
Mleczko z filtrem też. Trochę wyszłam z wprawy. Opalona jestem jak biała krowa w plamy bordo. Się mi zapomniało, że mleczkiem z filtrem 10,  to  równomierną warstwą i  równomiernie trza.
Teraz to już tylko czekać aż z czasem się zrównomierni.
Piegów nałapałam też całe mnóstwo. I uśmiecham się do nich. 
Są dobrym znakiem.
Są prawdziwym LATEM, którego wypatruję z utęsknieniem.
Dzisiaj było słońce, błękitne bezchmurne niebo,  rowerowa wycieczka, wspólne z Pierworodnym w plenerze grilowanie, gdzieś tam tresury psów podglądanie...  lodów prosto z pudełka łyżkami wyjadanie... 
Teraz zaś siedząc na balkoniku zerkam na zachodzące za polami słońce, zahaczam kątem oka o moje wybujałe bordowe pelargonie ... i jestem wdzięczna losowi, za DZIŚ.
 
Dzisiejsze ziarnka:
:) wspólne z Pierworodnym chwile
:) słoneczne niebo
:) DZIŚ

czwartek, 3 czerwca 2010

Truskawkowo

Truskaweczki. Pojawiły się już na straganie. Wreszcie!.
Wprawdzie cena jeszcze zwala z nóg.
Ale wczoraj zaszalałam.  A co!
Ponoć to nasze,  krajowe, z terenów niedotkniętych powodzią.
Nie ważne.
Ważne, że smakowały. I to jak! JAK  truskawki.
Nie,  to nie żart. Faktycznie JAK  TRUSKAWKI.
Ze trzy tygodnie temu  skusiłam sie na cudnie wyglądające truskawki pochodzenia zagramanicznego... przyniosłam toto do domu. Umyłam toto. Położyłam na talerzyku toto.
A wyglądało toto cudnie. Czerwone, dorodne... wzięłam do ust... i... hmm, jakby to opisać... smaku i aromatu nawet tego identycznego z naturalnym nie miały w sobie ni krzty.
A ja pamiętam, jak w dzieciństwie jeździłyśmy z siostrą do babci i każdego ranka biegłyśmy do ogródka, by narwać sobie tych aromatycznych owoców. Zjadałyśmy je prosto z krzaczka, lub zbierałyśmy do miski, by potem pałaszować  z cukrem i śmietaną prosto od krowy oglądając Teleferie. Smakowały mi nawet te nie do końca dojrzałe, ba, powiem w sekrecie, że  zielone też słodkie były. 
Dziś, kiedy Babci i ogródka już nie ma, .. truskawki przywracają najcieplejsze, uśmiechnięte wspomnienia.
Nie dziwota się więc, że zachwyca mnie fakt, iż sezon na rodzimą bombę witaminy Ce się zaczął.
Mniam. Mniam.

Dzisiejsze ziarnka:
:) truskawki soute
:) truskawki z cukrem i śmietaną
:) koktajl truskawkowy

wtorek, 1 czerwca 2010

Taki dzień jak dziś

Dzień Dziecka! Robić to co sprawia przyjemność i to na co ma się ochotę.
Wstępem do dnia dzisiejszego był wczorajszy, prawie wolny poniedziałek. 
Prawie, bo odhaczyłam z niego dwie godzinki na badania okresowe.
 Ale mi dobrze było. O 8.10 byłam już pokłuta (majstersztyk tym razem - ni śladu), prześwietlona i z perspektywą wolnego przedpołudnia...
Udało się mi zrobić zakupy, wyprasować, to, co było do wyprasowania,  wywalić to , co zalegało nieużywane na półkach w mojej szafie, ugotować pyszny kruprnik, poczytać to i owo, tu i tam.
A Dziś... 
Dziś  choć w pracy byłam, zorganizowałam sobie popołudnie,  by robić to, co lubię. I robiłam.
Od pani ekspedientki dostałam lizaka z okazji dzisiejszego święta.
Od kuzynki smska  "dzięki Ida, to był dziś mój pierwszy uśmiech".
Pierworodny pojechał z klasą do Krakowa, opowiadać o Barbakanie... jeszcze go nie ma. Wykorzystuję więc chwilę, nim wróci i zacznie opowiadać co jak gdzie kiedy i dlaczego nie on,  by robić dziś po raz kolejny, to co lubię.
Klikam i czytam. Czytam i klikam.
I ślę do Was milion pozytywnych myśli. 
TAK mi właśnie dziś. 

Dzisiejsze ziarnka:
:) uśmiech Kuzynki
:) tylko dobre myśli
:) pojutrze