niedziela, 16 stycznia 2011

Cała prawda

o mnie... 
Stardust wciągnęła mnie w tenże łańcuszek. Polega on na napisaniu w punktach lub w dowolnej formie o sobie w sposob ujawniajacy fakty, upodobania, zboczenia, usterki techniczne itp. itd. autora, o ktorych jeszcze czytelnicy bloga nie wiedza.
Co moi czytelnicy już o mnie wiedzą, a czego nie - sama nie bardzo wiem, ale zaczynam:

1. Nie znoszę surowej cebuli. Ani smaku, ani zapachu. Potrafię wygrzebywać ją z hamburgera, jeśli przez nieuwagę nie zgłosiłam, że ma być bez. Zapach wyczuwam nawet z dużej odległości. Natomiast smażona, czy duszona cebulka - mniam mniam.

2. Przesadnie dbam o rzeczy, które mi się bardzo podobają. Np.przez 10 lat deskę do prasowania ustawiałam na ręczniku, by nie porysowała paneli (drugich takich wymarzonych w sklepie do tej pory nie znalazłam).

3. Jestem przewrażliwiona na punkcie mojej Stokrotki. Jadąc wyciszam radio i wsłuchuję się, czy nie wydaje odgłosów innych niż powinna (choć tak naprawdę nie mam wielkiego pojęcia  jakie powinna wydawać).

4. Lubię mieć porządek w bagażniku. Wszystko musi być na swoim miejscu.

5. Nie znoszę niepunktualności. Wolę przyjść godzinę wcześniej niż 10 minut się spóźnić.

6. Kolorowe ściany podobają mi się w mieszkaniach innych. W moim malutkim eM lubię biel i delikatne odcienie szarości i srebra. Swego czasu pomalowałam (za namową kolegi:koloru w życiu Ci trzeba) na zielono pokój Pierworodnego. Odblask bijący spod drzwi tak mnie denerwował, że dwa dni później przemalowałam go na srebrzyste żytko.

7. Doskonale potrafię bawić się we własnym towarzystwie. Sylwester spędzony z książką nie wywołuje we mnie poczucia niespełnienia i samotności. Nie mniej jednak:

8. Czuję się niekomfortowo przebywając w sparowanym towarzystwie (no, chyba, że je dobrze znam).

9. Dziką satysfakcję mam nabywając umiejętności, zarezerwowanych wyłącznie dla mężczyzn. Potrafię naprawić spłuczkę, wymienić syfon pod zlewem, użyć młotowiertary, czy wyrzynarki, wymienić armaturę w łazience.

10. Do bólu nie ufam fachowcom. Zazwyczaj traktują mnie jak blondynkę (bo niby na czym baba może się znać) i usiłują wcisnąć kit. Dlatego:

11. Potrafię godzinami przesiedzieć w internecie i wyszukiwać informacji na temat tego, co chcę kupić, naprawić. Szukam wtedy "haczyków" wszędzie. Nawet tam, gdzie ich nie ma.

12. Od lat jestem pełna kompleksów jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny. Potrafię wyliczyć wszystkie moje ułomności począwszy od palców stóp na czubku głowy kończąc (nie omijając przy tym żadnej części ciała). Kumulacja  jednym słowem:).

13. W zeszłym rok, razem z koleżankami przesłałyśmy sobie do pracy kurierem po bukiecie tulipanów. Tak na, wszelki wypadek, gdyby koledzy zapomnieli.

I już kliknęło  się  trzynaście.
Miałam wątpliwości zaczynając... bałam się, że nie wymyślę nawet 5 moich usterek technicznych. Wystarczyło jednak ułożyć palce na klawiaturze i... proszę....

Wyszło na to,  żem Dziwaczka.

Zapraszam do zabawy:
Gosię-sz
Lelevinę
Elę
Madame
aeljot


Dzisiejsze ziarnka:
:) głowa już nie boli
:) kosteczki ptysiowe


Zdjęcie znalezione Tutaj.


12 komentarzy:

  1. Iduś - Stardust mnie ubiegła, ale niech tam !!!
    W pkt 5, 7, 9, 11 łączę się w zrozumieniu.
    W 12 takoż ;-)))
    Pozdrawiam cieplutko !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kontrolerko ad 12. Twierdzę uparcie i nieprzerwanie, że wszystkie usterki moich rodziców (ładnie rozłożone w ich przypadku na 2) skumulowały się w mojej małej, liczącej 154 cm wzrostu osóbce:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja z tą 9 mam tak samo jak Ty!

    Zapraszam do moich wyliczanek.

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  4. Wcale się tak bardzo nie różnimy, w zasadzie pod wieloma względami mamy podobne zdanie :)Chociaż mi zdarza się spóźniać, ale mpk-iem, to jestem usprawiedliwiona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Punkt 5 - to samo. Najgorzej jesli jestem od kogos/czegos zalezna i wpadam za piec dwunasta! To strrraszne przezycie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja nie lubie gotowanej cebuli, takiej w zupie... no robi mi sie niedobrze:) Jak gotuje zupy to cebule wrzucam cala, nacieta tylko na krzyz ale nie za gleboko, zeby sie nie rozwalila i po skonczonym gotowaniu cala cebula laduje w smieciach:))) Surowa mi nie przeszkadza, a nawet lubie, z tym ze uwazam, zeby jej nie zrec jak jestem w pracy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy pkt 5 tyczy się również pracy ?? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Antku, humaniści podobno tak mają:).

    ago, spóźnienia empekiem się nie liczą:). Absolutnie:).

    Beatto, znam to uczucie.

    Elu, czekam z niecierpliwością.

    Gosiu, uśmiecham się i ja:)

    Stardust, dobrze, że mi przypomniałaś. Rozgotowana cebula... ohyyyyyydda.

    Gucio, jak najbardziej:). Zapytaj Iw, teraz, gdy mobilna jestem i niezależna - zawsze jestem minimum punktualnie, a często duuuużo przed czasem:).

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tam oj tam od razu dziwaczka :-)))

    OdpowiedzUsuń