wtorek, 18 stycznia 2011

Na zawsze razem?

Swego czasu razem z Natką szłyśmy przez jeden z wrocławskich mostów. Ten był inny niż przeróżnistej wielkości, gatunku, jakości... na każdej z nich były wyryte, napisane, wygrawerowane, wydrapane, naklejone imiona pary  (zakochanych, jak wywnioskowałyśmy) i data.
W pewnym momencie zaczęłam liczyć  kłódki ... ale zaniechałam... mogłoby się okazać, że do tylu nie potrafię;).
Czy ktoś z osób bardziej wtajemniczonych mógłby wyjaśnić o co tak, dokładnie chodzi?
Legenda? Przepowiednia?
Może powinnyśmy tam wrócić?

Wrocławianie!, O co kaman?

19 komentarzy:

  1. Cokolwiek to jest mnie się podoba :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może to znaczy ze na zawsze razem i jakby co to z tego mostu tez razem ...
    Cóż za symbolika :)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem z Wrocławia, ale to chodzi o to, że pary wieszają takie kłódki jako symbol stałości ich związku. A wszystko zaczęło się od chińczyków, którzy wieszali takie kłódki na najsłynniejszym murze świata:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dodać należy, że pary miały wieszać te kłódki w dniu swojego ślubu :)
    Choć to mogło się zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie tylko pary. Te kłódki wieszają też przyjaciele :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi sie to:)) Swietny pomysl.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dokładnie, taka nowa świecka tradycja, ma gwarantować szczęście i trwanie związku czyli jak napisałaś "Na zawsze razem" KRAJANKO!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ad Nivejka) A czy jak się rozstaną to jadą ściągnąć kłódkę?

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzień nie został stracony.
    Znów dowiedziałam się czegoś nowego.:)
    Dzięki śliczne.

    OdpowiedzUsuń
  10. http://wroclaw.naszemiasto.pl/archiwum/2033924,milosc-na-klodke-na-moscie-tumskim-rodzi-sie-nowa,id,t.html

    wyjasnienie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam identyczne zdjęcie, tylko w drugą stronę :-D
    A kłódki widziałam pierwszy raz w życiu jakieś (help!) dwadzieściaparę lat temu we Włoszech. Nie przypuszczałam, ze moda na kłódki dotrze do Polski i, ze moja osobista córka i jej chłopak też taką kłódkę dwadzieściaparę lat później na wrocławskim moście zawieszą :|

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli jest zaobrączkowany, to ja już chyba nie muszę w kłódkę inwestować i wycieczkę do Wrocławia?! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. E tam, kłódki... Czymże jest kłódka wobec wieczności? ;)

    Ale prawda - to taki symbol trwałości związku. Z mostem tym, oprócz "kłódkowej", wiąże się jednak jednak inna ciekawostka - to po nim przejeżdża motocyklem, w ostatnim odcinku "Stawki większej, niż życie", zabójczo przystojny "J-23".
    :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. :))) O jedno "jednak" za dużo...

    OdpowiedzUsuń
  15. Wrocław to małe miki w porównaniu z jednym miastem we Włoszech. Tam z powodu kłódek musiano ZAMKNĄĆ MOST, bo tyle żelastwa tam wisiało.

    Tu jest obrazek i ładna ballada a propos tematu. Przystojniaczek śpiewa:

    http://www.youtube.com/watch?v=_Yn7jjhM_lU

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ciekawy pomysł z tymi kłódkami. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. A to zabawne, nie wiedziałam, że w Polsce jest miejsce na realizowanie tego zwyczaju. Bardzo mi się podobały te kłódki na Murze Chińskim. W takim razie , Ido, specjalnie dla Ciebie z pozdrowieniami zdjęcie, które zrobiłam na Murze Chińskim, umieszczam na swoim blogu i zapraszam do porównania tego miejsca tym na wrocławskim moście :-) http://cdcarpediem.blogspot.com/2011/01/otwarte-zamkniete.html

    OdpowiedzUsuń