poniedziałek, 19 lipca 2010

ps. Chwilo trwaj

Mały Książę powiedział: 
Jeśli jest się bardzo smutnym kocha się zachody słońca.


Chłopaczek miał rację (z autopsji) ale powiem Wam również, że jeśli jest się uśmiechniętym i radosnym, jednym słowem  - szczęśliwym, kocha się równie mocno, a może  jeszcze bardziej...

Dzisiejsze ziarnka:
:) miłe pourlopowe pracy początki (tylko trzy nadgodzinki)
:) szare niebo
:) pranie opanowane

niedziela, 18 lipca 2010

Chwilo trwaj...

...powtarzam za Natką za całym przekonaniem... Ale ona nie słucha... ma mnie totalnie gdzieś.. (Chwila ma się rozumieć, bo Natka to w środku nocy o północy wysłucha)
Chwila nieubłaganie umyka...
Trwać jednak będzie we wspomnieniach, milionie piegów,  rozjaśnionych słońcem włosach, piasku wysypującym się z walizki... i zdjęciach...
Oby akumulatorki, które codziennie ładowałam na plaży miały niewyczerpalną moc... i dotrwały w dobrym stanie do kolejnego urlopu...



To było moje najbardziej uśmiechnięte lato!
:))))

Dzisiejsze ziarnka:
:) szczęśliwy powrót do domu
:) ocalałe pelargonie
:) muszelka

niedziela, 4 lipca 2010

Wakacje czas zaczać!

 
Słonecznie i deszczowo - czyli prognoza pogody, która zawsze się sprawdzi :-)
Oczywiście życzę wszystkim jak najwięcej słońca, ale przecież deszczowych piosenkach tez jest sporo uroku, nieprawdaż? :-)
No to... udanych, pogodnych wakacji i dużo muzyki zarówno w uszach jak w duszy! (...)
 Życzenia te otrzymałam od Natki.
Podpisuję się pod nimi z całym rozmachem i przekazuję je kochani Wam. 






Do zobaczenia po urlopie:))))


Dzisiejsze ziarnko:
:) marzenia jednak czasem odczepiają się od chmur:))))))))))

sobota, 3 lipca 2010

3 lipca

39 bez pół jeszcze roku pół...:)))))))


Tak. To znów dziś. Kolejny krok w życia nowy rok.
Na torcie są i wisienki słodkie i wiórki gorzkiej czekolady. Inaczej byłoby za mdło.
A w prezencie :
zabiorę się właśnie tam, gdzie słońca cudny blask i szum spienionych fal.

Yahoo!!!



Dzisiejsze ziarnka:
:) jestem
:) pierogi u mamy
:) bujanie w obłokach


piątek, 2 lipca 2010

P

Sponsorem tego  posta jest literka Pe. 

Pe -  dziś znaczy więcej niż tysiąc słów.

P - jak pigwówka,
P - jak pieprzony placyk
P - jak przyjaciele
P - prawo jazdy
P - POZYTYWNY (nareszcie!)


"Nadejszła wiekopomna chwila - stał się cud - zdałam."


- tej treści smsa puściłam w eter kilka chwil po opuszczeniu czerwonego fiata punto z napisem JAZDA EGZAMINACYJNA.

(a wiekopomna jest,  bo nauka jazdy i kurs obkupiony był łzami, niesamowitym stresem, chwilami zwątpień i zachwytów. Była to najprawdziwsza w świecie orka na ugorze. Harowałam ja. Harował  mój pierwszy instruktor Jacek, bez którego na 3678 %  nie było by dzisiejszego dnia. To On, z uporem maniaka  powtarzał mi: Daj sobie szansę!, podczas, gdy ja widziałam li tylko swą beznadziejną beznadziejność i daremną daremność. Dzięki.

Ka, moja przyjaciółka ze szkolnych lat odpisała na moją wiadomość: 
Nie ma cudów, są medale za wytrwałość!

Medale, dla wszystkich, którzy byli ze mną po każdym oblanym egzaminie. Natce, Asi (Gucio, to ty), Ynce, Mojej Kuzyneczce....Szczególnie zaś Iwi, która tak dzielnie wytrzymywała ze mną w pracy i pocieszała, gdy poranna kawa smakowała tylko porażką. 

Dzisiejsze ziarnka:
:) P - jak pakowanie na wakacje.

:) smak pigwówki

:) sympatyczny egzaminator.


ps.1.
A oto odpowiedzi na pytania postawione kiedyś tam.

1. Po ilu kostkach Ida się uśmiechnie?
    Odpowiedź: po pięciu. 
2. Co jest lepsze niż seks?
    Odpowiedź: szybka jazda samochodem (jak się nie ma co się lubi... to się lubi.... itede)

ps.2.
Gdyby ktoś robił w Gliwicach prawko i chciałby uczyć się u rewelacyjnego instruktora - pisać, klikać. Służę informacją. 

ps.3. Dziękuję też Koordynatorowi, bo bez niego nie trafiłabym do Najlepszego w świecie Instruktora Prowadzącego.