Byłam dziś na jego koncercie w teatrze Korez w Katowicach.
Jak mogłam nie wiedzieć kto to?
Facet tak genialny...
Dzięki Ci Boże, że koleżanka zachorowała i zwolniła ten bilet... i za to, że tak szybko podjęłam decyzję, że jadę...
I że koncert odbył się w tym moim ulubionym kameralnym teatrze...
Dwie godziny wzruszeń, i śmiechu...zachwytu (jedną babę - starą - jak się później okazało - chciałam zamordować bo cały czas cykała zdjecia z lampą błyskową - aparat se kupiła chyba i się wczuwała w rolę. Że też artysta był tak kulturalny....)
A te gitarowe dźwięki...
zapomniałam o wszystkim...
Życie jest jak pudełko czekoladek - uwielbiam mleczne, a raz po raz trafiam na gorzkie...
poniedziałek, 28 września 2009
sobota, 26 września 2009
4art
... a gdy cię chandra gdzieś w dołku ściśnie, tu dusza stanie się tkliwa,
nie dużo trzeba... przyjść, usiąść, słuchać...najlepiej przy kuflu piwa..."
Obyło się bez piwa.
Przy rewelacyjnym grzanym winie z goździkami i kawałkiem pomarańczy.
W doborowym towarzystwie (ze 101 zmarszczek od śmiechu mi przybyło)
Przy dźwiękach muzyki jazzowej... na żywo...
Doskonały wieczór...
To nic, że w klubie muzycy zdecydowanie zaniżali średnią wiekową...
To nic, że teraz od dymu papierosowego głowa mi nawala...
Było cudnie...
nie dużo trzeba... przyjść, usiąść, słuchać...najlepiej przy kuflu piwa..."
Obyło się bez piwa.
Przy rewelacyjnym grzanym winie z goździkami i kawałkiem pomarańczy.
W doborowym towarzystwie (ze 101 zmarszczek od śmiechu mi przybyło)
Przy dźwiękach muzyki jazzowej... na żywo...
Doskonały wieczór...
To nic, że w klubie muzycy zdecydowanie zaniżali średnią wiekową...
To nic, że teraz od dymu papierosowego głowa mi nawala...
Było cudnie...
środa, 23 września 2009
Praca na wsi
ma swoje dobre strony....
Awarie zasilania elektrycznego zdarzają się częściej niż w mieście...
A w dzisiejszych czasach gdy prądu nie ma - w pracy nie ma co robić.
Tym samym w ten przepiękny pierwszojesienny dzień już o 12.30 byłam w domu.
Jak pięknie.
Obiad ugotowany. Mieszkanko ogarnięte. Pranie wywieszone.
I do 15-tej jeszcze trochę czasu...
Ale błogo.
To nic, że jutro trza będzie zostać dłużej i odrobić....
Jutro to jutro...
Dziś było genialnie...:-))))
Awarie zasilania elektrycznego zdarzają się częściej niż w mieście...
A w dzisiejszych czasach gdy prądu nie ma - w pracy nie ma co robić.
Tym samym w ten przepiękny pierwszojesienny dzień już o 12.30 byłam w domu.
Jak pięknie.
Obiad ugotowany. Mieszkanko ogarnięte. Pranie wywieszone.
I do 15-tej jeszcze trochę czasu...
Ale błogo.
To nic, że jutro trza będzie zostać dłużej i odrobić....
Jutro to jutro...
Dziś było genialnie...:-))))
Żałoba narodowa
Generalnie jestem przeciw.
Uważam to za bezsensowny przymus.
Nikt nie zrozumie rozmiaru rozpaczy rodzin, dopóki sam nie przeżyje czegoś podobnego.
Śmierć bliskiej osoby jest tragedią dla rodzin, przyjaciół i znajomych. Bez względu czy nastąpiła w wyniku choroby (do tej, uważam, można się trochę przygotować), wypadku samochodowego czy innego kataklizmu...zawsze jest szokiem i boli tak samo...
Oczywiście współczuję rodzinom górników.
Zdaję sobie sprawę, że są to najgrosze dni w ich życiu, że dla niejednej z nich zawalił się świat... ale wiem na pewno, że dokładnie w tym momencie, w tej minucie, sekundzie, setki innych rodzin w Polsce przeżywa z powodu śmierci kogoś bliskiego taki sam ból i rozpacz choć nie rozdmuchany na krajową skalę...
Uważam to za bezsensowny przymus.
Nikt nie zrozumie rozmiaru rozpaczy rodzin, dopóki sam nie przeżyje czegoś podobnego.
Śmierć bliskiej osoby jest tragedią dla rodzin, przyjaciół i znajomych. Bez względu czy nastąpiła w wyniku choroby (do tej, uważam, można się trochę przygotować), wypadku samochodowego czy innego kataklizmu...zawsze jest szokiem i boli tak samo...
Oczywiście współczuję rodzinom górników.
Zdaję sobie sprawę, że są to najgrosze dni w ich życiu, że dla niejednej z nich zawalił się świat... ale wiem na pewno, że dokładnie w tym momencie, w tej minucie, sekundzie, setki innych rodzin w Polsce przeżywa z powodu śmierci kogoś bliskiego taki sam ból i rozpacz choć nie rozdmuchany na krajową skalę...
Jak to jest
z tymi horoskopami...
Pisze toto pewno ktoś na kolanie.
Miliony czytają.
Wierzą bądź nie.
Generalnie wszyscy mówią, że oczywiście nie.
W podświadomości jednak "coś tam się koduje".
Jest źle.
Albo dobrze.
A jest jak jest.
TAk uśmiechniętego wtorku dawno nie miałam:-).
Pisze toto pewno ktoś na kolanie.
Miliony czytają.
Wierzą bądź nie.
Generalnie wszyscy mówią, że oczywiście nie.
W podświadomości jednak "coś tam się koduje".
Jest źle.
Albo dobrze.
A jest jak jest.
TAk uśmiechniętego wtorku dawno nie miałam:-).
Subskrybuj:
Posty (Atom)