... jakiś mnie ogarnął...Pędzę i wiruję, wiruję i pędzę...
Wyjazdy tygodniowe są super. Tyle tylko, że w niecierpliwym na nie oczekiwaniu zostawia się całą resztę "na później". Zamyka drzwi .... i jest bosko.
A kiedy to później nadchodzi...
Okazuje się że zapomniało się o tym i tamtym, a to i to leży odłogiem. A czas nieubłaganie biegnie do przodu i terminy gonią. Ludzie czekają. Egzaminy się zbliżają.
Kurcze, jak złapać wszystkie sznureczki w jedną rękę.
Póki co wpadam tu tylko na chwilkę, czytam, komentuję i biegnę dalej... (stoję tylko w kolejce na poczcie... ale nie bezczynnie - ciśnienie mi rośnie)Postaram się poprawić... tylko się ciut odwiruję.
Albo przewrócę.
Dzisiejsze ziarnka:
:) za dwa dni weekend
:) grapefruit czerwony
:) dobranoc




