Nie płaczę z tego powodu, ponieważ przynajmniej nie żal zasuwać do roboty. Bowiem złośliwością makabryczną wręcz jest budzić się w pierwszy dzień po świątecznej niepogodzie przy niebie pełnym słońca i błękitu.Zatem z ulgą przyjmuję tę dzisiejszą szarość nieba, mokrość ulic i trawników.
Dzięki kapryśnej tegorocznej wiośnie zauważyłam też jeszcze coś.
Kasztany kwitną w dniu matur (!). Ostatnimi czasy było to jakby mało spotykane - kikuty przekwitłe na początku maja wśród zielonych liści kasztanowców tkwiły.
Za chwilę zobaczę na ulicach maturzystów - elegancko odzianych, trochę uśmiechniętych, bardziej pewnie zestresowanych... Na ten widok serducho ściśnie mi się (od lat tak mam).
Trzymam kciuki za wszystkich razem i każdego z osobna.
Jedno mogę powiedzieć - choć dziś pewnie w to nie wierzą, nie jest to najtrudniejszy egzamin w Ich życiu.
Ale o tym przekonać muszą się sami.
Powodzenia!
Dzisiejsze ziarnka:
:) do weekendu tylko 4 dni
:) popołudniowe spotkanie z mistrzynią nożyczek
:) a jednak się kręci



