"... Ługi bugi dżez, co się tak kurna drzesz!" słowa góralskiego rockn'rolla wciąż łażą mi po głowie.Jadłam, piłam, chichrałam się , potem znów jadłam, znów piłam i chichrałam...
(Oj, dużo się piło i mało się spało)
Rankiem przypatrywałam się rankiem dostojnemu Śpiącemu Rycerzowi z rozpuszczonym włosem....
Zdobyłam Kasprowy Wierch (budką uczepioną na linie oczywiście), Zaliczyłam quadowy terenowy rajd w pełni księżycowego blasku po zaśnieżonych polach Doliny Kościeliskiej, pieczenie kiełbasek przy ognisku z muzyką góralską i herbatką też, obiad pod Nosalem, tańce w kawiarence przy muzyce z lat 80-tych, i .... krótki kurs samoobrony o trzeciej nad ranem...
Nacykałam trochę zdjęć...
Dziś padam już na uśmiechniętą twarz.
Tyły mam w czytaniu , że "ola-b(l)oga", ale nadrobię.
Hej!



