środa, 24 lutego 2010

Po drugiej stronie lustra

Się zabrałam za pucowanie swojego gniazdka. Zaczęłam od okien.
Świat za nimi  okazał się tak wiosennie  wyraźny.

Wysokie obcasy.
Włosy czerwone paznokcie. Błyszczykiem usta śmignięte. 
Dżinsy obowiązkowo.
Nieźle... chyba...
Uśmiecham się do odbicia w lustrze.
Wychodzę bez kapelusza.
Nad głową  blado-niebiesko.

Dwa tulipany w szklanym wazonie.
W środku  autoagresja. 

Zdjęcie znalezione Tutaj.

18 komentarzy:

  1. Na ostro dzisiaj, z pazurem i bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skąd ta agresja? Skoro tak dobrze wyglądasz? :) i wiosna? :) no skąd??

    OdpowiedzUsuń
  3. To może ta autoagresja z tego błyszczyku się wzięła, może kolor nie taki, może smak byle-jaki? Kochana - paznokcie pomaluj na niebiesko - świat z mety będzie łagodniejszy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Autoagresja w kąt! Albo lepiej do piwnicy nieużywanej! I na klucz ją zamknąć! I zapomnieć gdzie jest:)

    OdpowiedzUsuń
  5. u nas dzisiaj pochmurno i szaro... chociaż chwilkę... hm... też muszę umyć okna:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi, może mi się tylko wydaje, że dobrze...

    Pieprzniczko, na niebiesko, jeśli to pomoże...

    Nivejko, oj przydałby się magiczny klawisz "delete"

    OdpowiedzUsuń
  7. lelevino, ...ciut jaśniej zrobi się na pewno:)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ta autoagresja to bezpośrednia, pośrednia, werbalna czy może niewerbalna :) ??

    OdpowiedzUsuń
  9. Gucio, odczuwalna, odczuwalna...

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja myślałam, że to te tulipany stoją w wazonie z autoagresją ;-P

    OdpowiedzUsuń
  11. Ato, a te to z lekką agresją... na panią kwiaciarkę... wcisnęła mi raczej mało świeże...

    OdpowiedzUsuń
  12. rządź, dziel - nic poza nami....:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze rok temu też brałam się za siebie, bez śladu autoagresji. Teraz wysokie obcasy głęboko w szafie kurzem obrastają, a ja nie wiem, jak wywołać w sobie tę "iskrę".

    OdpowiedzUsuń
  14. w takim razie jakby co to służe żyletkami :-))))))

    OdpowiedzUsuń
  15. Holden, ile zrywów, tyle upadków...

    malinconia, zaszyć się w domku w szlafroku i walczyć w ciszy ze łzami i sobą... przerabiam to regularnie...
    Cel - syn. Podnoszę się i idę.

    Gucio, nie nie nie... CZERWONY kolor wywołuje we mnie paraliż... :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ...też mi lepiej jak mam czerwono na głowie a w głowie zielono...:)....

    OdpowiedzUsuń
  17. Maju, zaszalałam z tą czerwienią:)

    OdpowiedzUsuń