piątek, 29 stycznia 2010

IDYjotka

Ukryć się nie da.Człowiek ma dni, w których błyskawicznie kojarzy, rozwiązuje, tworzy, błyszczy intelektem.. I dni, w których  podręcznik "myślenie dla opornych" wypadałoby mieć wciąż pod ręką.
I ukryć się też nie da, żem dziś taki mniej kumaty dzień miała.

Godzina 11.30. W pracy. Dzwoni telefon.
 - I ... O... eS... Słucham (błyskawicznie wymawiam wyuczoną od lat dwunastu regułkę przedstawiając się imieniem,  nazwiskiem i nazwą firmy)
- Dzień dobry. Tu Apolonia Mróz. Chciałabym rozmawiać z szefem - usłyszałam beznamiętny, spokojny głos w słuchawce. Oho, tydzień bez telemarketeea, to tydzień stracony... nie bedzie to jednak TK 04- pomyślałam..
- Dzień dobry. Niestety nie mogę połączyć w tej chwili. Czy mogę zapytać w jakiej sprawie?- zadałam standardowe pytanie.
- W BARDZO WAŻNEJ SPRAWIE - usłyszałam. Zdziwiłabym się, gdybym usłyszała co innego..
- No, tak rozumiem, ale proszę powiedzieć w jakiej,  to ja przekażę. A może to ja będę mogła pomóc - wyszłam z inicjatywą... i.prawie ...z siebie...
- CHCIAŁABYM  ROZMAWIAĆ Z PREZESEM W SPRAWIE BARDZO WAŻNEJ -  pani po drugiej stronie była nieugięta i... do kurczaczka... - bardzo stanowcza
- W tej chwili połączyć niestety nie mogę, ale zanotuję sobie Pani imię i nazwisko i przekażę...  Apolonia Mróz  (notowałam na małej karteczce, którą jednym ruchem wyjęłam z mojego bogato wyposażonego w różnego rodzaju gadżety biurowe, przybornika...- dzwoni pani z firmy...? 
- Zawieje i Zamiecie...  - zatkało mnie na miniułamek sekundy,   usta odruchowo wygięły się w banana, ale siłą woli powstrzymałam śmiech, myśląc sobie, że cholera, kobieta se ze mnie najzwyczajniej w świecie kpi.  Seria przekleństw cisnęła mi się na język,  jednak certyfikat jakości zobowiązuje -  nie chciałam być  chamska, postanowiłam dbać o wizerunek firmy kosztem własnego żołądka, w którym wrzody powoli zaczynały się uaktywniać niczym pół wygasłe wulkany gdzieś tam... odezwałam się jednak uprzejmie:
 - A skoro z takiej firmy, to już na pewno Pani nie połączę - dodałam z uśmiechem (a jednak)
- ALE TO JEST BARDZO WAŻNA SPRAWA
- pani była twarda jak skała i wydawała się być coraz bardziej niecierpliwa. CHCĘ ROZMAWIAĆ Z PREZESEM.! prawie krzyknęła , a ja zaczęłam mieć milion skojarzeń. Bo jeśli to ktoś z rodziny szefa, albo z pracowników? Jakaś żona ze skargą? Z pytaniem? Wstydzi się powiedzieć po co dzwoni? Może znajoma z NK? Cholera jasna!
 - Czy jeśli przekażę Pani imię i nazwisko szefowi, to on będzie wiedział o kogo chodzi? - wykrzesałam z siebie resztkę   uprzejmości...
 - ALE TO JEST... WAŻ..... nie pozwoliłam kobiecie dokończyć.
 - PRZYKRO MI! NIE POŁĄCZĘ PANI! ....ALE MOGĘ PANI........CIULNĄĆ! - powiedziałam jadowicie, bowiem w momencie coś przeskoczyło  w tym moim ptasim (dzisiaj) móżdżku!
Nagle akcent petentki wydał się znajomy, wewnętrzny numer telefonu z którego przełączono do mnie tę rozmowę też jakoś podejrzanie się skojarzył, no i najważniejsze  odwrócony ciągle  do mnie plecami był Dział Księgowości, który zazwyczaj w czasie takich rozmów przerywa swoją pracę, okręca się na swym obrotowym fotelu o 90 stopni, patrzy na mnie wielkimi uśmiechniętymi oczami i z szeroko rozdziawioną japką i czeka jak sobie poradzę z natrętem.
- ZABIJĘ jak dorwę! I jedną i drugą! - krzyknęłam ze śmiechem do słuchawki mierząc wzrokiem ciskającym błyskawice, krztuszący się herbatą Dział Księgowości.
@@ WREDNE! Tak mnie wkręcić!

A gdy chwilę potem znalazłam tuż obok klawiatury kwadratową  karteczkę  z wyskrobaną adnotacją:
"Apollonia Mróz
Zawieje...
"
Poszlam zrobić siku...
Idyjotka!
No! Idyjotka!
.

17 komentarzy:

  1. ....:):)...powinnaś dostać premię od szefa za profesjonalizm...:):)....

    OdpowiedzUsuń
  2. Ida, te Twoje teksty automatycznie wywołują uśmiech na twarzy :) Dobrze, że jesteś :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Maju, jaka premię??? Ostatnio nawet nie słyszę dziękuję, gdy kawę mu na biurko stawiam. :-/.
    A przecież nawet do niej nie pluję:-)

    Visero, dzięki:-).

    OdpowiedzUsuń
  4. Uśmiałam się! Niezłe te @ ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy już mogę się podnieść z podłogi? Spadłem z fotela. Ze śmiechu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. łeee..... a do tego firma oferowała sznurówki gratis do łyżew.
    To tak na marginesie :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Euforko - też się uśmiałam.

    Latarniku - wstań, wstań i pisz...:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Maju, dzięki, że tu zaglądasz.

    Gucio, @-po jedna Ty!:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ida, wywołujesz u nas czytających uśmiech na buzi, więc ktoś musi zadbać o Twój uśmiech :))).

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, Gucio Gucio. Uśmiałam się szczerze:-).
    Szacun. Boś trzymała się twardo (wiem, nazwisko zobowiązuje:-))))

    OdpowiedzUsuń
  11. Cóż za uczynne koleżanki! Dbają żebyś z wprawy nie wyszła;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tja, Nivejko... jak wiadomo wprawa czyni mistrza... :D.

    OdpowiedzUsuń
  13. I mnie tam nie było... Hahaha-świetny pomysł... Pozdrowionka-miłego weekendu ;) :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ależ Cię wkręciły ... brawa dla oby dwu stron - dla Ciebie za profesjonalizm ... dla koleżanek za pomysł ... .

    OdpowiedzUsuń
  15. miły akcent na rozpoczęcie dnia :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Cze, Idunia..
    tu Paweł, ten co to mu smakowały ostatnio gofry przyniesione przez dziewczyny do samochodu..

    ..że mu nawet nie plujesz do tej kawy, to świadczy tylko o Tobie.. (o;

    ..że nie dziękuje to jak Wszyscy wiemy świadczy o Nim i o Twojej przewadze nad nim (o;

    pozdrawiam serdecznie..

    OdpowiedzUsuń